Pod koniec kwietnia odbyła się wewnętrzna konferencja w mojej pracy. Był to jeden z moich celów na ten rok - hura! udało się go zrealizować
Pomysł na konferencję zrodził się w głowie koleżanki z pracy w pod koniec zeszłego roku. Jeszcze w grudniu mieliśmy pierwsze spotkanie organizacyjne i sformowaliśmy nieformalny zespół. Niecałe pół roku później 80 osób mogło uczestniczyć w wydarzeniu składającym się z 12 wykładów (w 2 ścieżkach) i godzinnego „open space”. Konferencje wystartowała w czwartek o 15 i zakończyła się po 19.
Pokrótce o naszym pomyśle na konferencję: W moim biurze pracuje sporo osób: ponad 800. Regularnie odbywają się jakieś małe eventy, na przykład co 2 tygodniowe wykłady na tematy techniczne organizowane przez zaangażowane osoby w różnych częściach organizacji.
„Problem” polega na tym, że na poszczególne eventy z reguły przychodzą zawsze „te same osoby” i eventy przyciągają osoby związane z organizatorem wydarzania. Na sesje grupy A przychodzą członkowie zespołu A, B i C, a na warsztaty grupy X przychodzą ludzie z X, Y i Z. Nie było niczego co przyciągnęłoby wszystkich. Nie było wydarzenia na temat techniczny na którym pojawili by się przedstawiciele zespołów A, B, C, X, Y i Z.
Tak powstał pomysł na konferencję: Stworzyć coś, co przyciągnie wszystkich i pozwoli się nam nawzajem poznać.
By zrealizować naszą wizję przyciągnęliśmy prezenterów z różnych części organizacji. Następnie zadbaliśmy o odpowiednią promocję: wysłaliśmy maile na najróżniejsze grupy dyskusyjne, stworzyliśmy plakaty i ulotki, które rozprowadziliśmy po budynku.
Konferencję rozpoczęliśmy ”ice breakerem”, gdzie ludzie mieli okazję się troszkę poznać. Następnie mieliśmy wykłady zorganizowane tak, by ludzie „zmuszeni” byli zobaczyć coś nie związanego z ich specjalizacją. Zamiast np. ścieżki technicznej i agielowej mieliśmy ścieżki mieszane. Najpierw dwa równoległe wykłady techniczne, później dwa równoległe wykłady na temat procesu. Sesje było ograniczone w czasie do 25 minut by zbytnio „nie zanudzić” uczestników.
Na koniec odbył się godzinny „open space”. Była to część konferencji gdzie uczestnicy sami decydowali o czym będą rozmawiać. Sesja ta bardzo się podobała i w jej wyniku powstało kilka konkretnych inicjatyw. Następnym razem na pewno poświęcimy tej części programu więcej czasu..
Komentarze uczestników i „menadżmentu” po konferencji były bardzo pozytywne i już myślimy o tym kiedy zorganizować kolejną jej edycję…
A propo „menadżmentu”. Wszyscy organizatorzy byli „szeregowymi pracownikami”. Konferencja została zorganizowana ”przez nas”. Konferencję organizowaliśmy pomiędzy naszymi normalnymi obowiązkami – spotkania odbywały się w czasie obiadów lub po pracy. Oczywiście gdy już mieliśmy konkretny pomysł co chcemy zrobić zaczęliśmy zabiegać o wsparcie naszych przełożonych, które w końcu uzyskaliśmy (co wymagało równoległych rozmów w kilku „częściach organizacji”).
W każdym razie przekaz jest taki: Jeśli masz pomysł na coś ciekawego – zrób to! Małymi kroczkami, krok po kroku, da się zbudować coś dużego
Zresztą, to nie pierwszy raz..



