Ostatni tydzień spędziłem na konferencji QCon London (http://qconlondon.com/london-2010/) – było bardzo fajnie
Napiszę teraz co nie co o sesji Software Craftsmanship, Beyond The Hype. Sesję poprowadził Corey Haines, który bardzo dosłownie potraktował idee „Journeyman” i jak możemy się dowiedzieć (http://www.coderetreat.com/) rok 2009 spędził podróżując po stanach ucząc programowania w parach w zamian za wikt i opierunek.
Jeśli nie słyszałeś jeszcze o Software Craftmanship, tutaj możesz przeczytać manifest. Jeśli agile jest o tym jak dostarczać oprogramowanie wysokiej jakości, to Software Craftmanship jest o tym jak kształcić deweloperów o wysokich kwalifikacjach. Corey opowiadał o tym, co w ostatnim czasie działo się w środowisku i tak:
- Rozpowszechniła się idea Code Katas
- Temat jest poruszany na konferencjach, np. ścieżka w czasie QCon
- Coderetreat - może warto coś takiego zorganizować we Wrocławiu? Corey podróżuje z tym teraz po świecie, więc można by go spróbować zaprosić.
- Powstają User Groups – btw, mamy jakieś aktywne grupy w Polsce?
- Craftsman Swaps – firmy wymieniają się pracownikami, na tydzień lub dwa. Pracownicy mogą zobaczyć jak podchodzi się do wytwarzania oprogramowania w innych „warsztatach”. Ktoś słyszał o czymś takim w Polsce?
- Craftsman Journeys – Tak jak Corey, ludzie zaczynają ruszać na dłuższe podróże, podczas których spotykają się z deweloperami z różnych zakątków świata, kodując razem z nimi i wymieniając się doświadczeniem i technikami.
- Craftsman Spikes – firmy dają możliwość chętnym, przyjść i popracować u siebie przez parę dni. Np studenci mogą przyjść ze swoim problemem i nauczyć się czegoś od praktykujących deweloperów.
Tagi: software craftsmanship
Craftsman Swaps, Craftsman Journeys, Craftsman Spikes… Ech daleko nam chyba do tego jeszcze.
Chociaż z drugiej strony wydawałoby się, że taki ruch bliższy kodowaniu, jakim jest Software Craftsmanship, powinien się łatwiej na naszym polskim podwórku adaptować niż np. Agile, które wymaga jednak więcej z miękkich zdolności. A dobrych programistów to nam chyba nie brakuje? Więc czego?
„A dobrych programistów to nam chyba nie brakuje? Więc czego?” – tego nie wiem
, ale widziałem firmę, w której był utrzymywany projekt o bardzo złym kodzie.
Za utrzymanie projektu płacił zewnętrzny klient, dla którego pracowaliśmy – naszym zadaniem było poprawianie błędów. Właściwie to przez pewien okres czasu sam się nim opiekowałem. Kultura pracy jaka została mi sprzedana (a ja, jako młody adept sztuki ją wtedy kupiłem) to łatanie dziur w płocie. Mile widziane było szybkie załatanie błędu. „Marnowanie” czasu na poprawianie kodu lub – o zgrozo – testy było bardzo w złym guście.
Oparte było to na wierzeniu, że szybko załatany błąd przynosi wartość klientowi, a jak to jest zrobione ma mniejsze znaczenie. To trochę nie w zgodzie z tym co uczy Software Craftsmanship
Inna sprawa, że teraz chyba dopiero u nas głośno o Kanbanie, więc może i na SC przyjdzie czas..
Na koniec zaznaczę, że pracowali tam ze mną ludzie lepsi niż ja i podejście które opisałem miało zastosowanie do legacy kodu tego konkretnego projektu. Gdy pisali coś własnego robili to dobrze.